wtorek, 2 lipca 2013

Norwegian Wood - Haruki Murakami

Norwegian Wood zdaje mi się najbardziej poetycką ze wszystkich książek Murakamiego. Jest utrzymana w ciepłych barwach. Taki przynajmniej odniosłam wrażenie. Wspomnienia są nasłonecznione, inne, jak twarz dziewczyny ze wspomnień, prześwietlone jak klisza fotograficzna. Dopiero w miarę postępowania opowieści klarują się i stają rzeczywiste, nasycone szczegółami.


Moje wrażenia, kiedy czytam Norwegian Wood
Na pozór zwyczajna historia chłopaka i dziewczyny wkraczających w dorosłe życie. Na ich wzajemnych relacjach głębokie piętno wywarła samobójcza śmierć ich wspólnego przyjaciela. Watanabe staje się niemal indyferentny w stosunku do całego świata, Naoko natomiast staje się nadwrażliwa; każdy płaci swoją cenę za pozostanie wśród żywych. Pewnego dnia na drodze młodego mężczyzny staje ekscentryczna, krótkowłosa i niezwykle gadatliwa studentka Midori, która na swój sposób cofa atrofię uczuć bohatera. Równie ważną postacią jest jakby bóstwo opiekuńcze, Reiko, umuzykalniona współlokatorka Naoko, która z pamięci gra Beatlesów (między innymi tytułowy utwór).

Fakt, że akcja toczy się na przełomie lat 60/70 właściwie nie ma znaczenia, ponieważ jest bardzo uniwersalna - pierwsze fascynacje, przekraczanie progu dorosłości, itp. Murakami dotyka w niej również ważnego problemu samobójstw wśród młodych Japończyków. Élan vital a zarazem pęd ku śmierci. Jedynym, który zdaje się temu opierać jest Watanabe; jest częścią świata, ale w nim nie uczestniczy, nie przeżywa, staje się jakby obserwatorem. W jego postaci możemy dostrzec pewne zalążki schludnego outsidera z późniejszych powieści Murakamiego, gdzie z taką samą dokładnością i natężeniem opisywany jest seks, jedzenie, picie piwa, czy robienie prania.
Również szerokość geograficzna wydaje się jakby przekłamana - Japończycy czytający literaturę anglosaską, słuchający muzyki pop i popijający puszkowane piwo. Ponoć Noblista Kenzaburō Ōe wyraził wątpliwości, co do japońskości prozy Murakamiego, a jednak w jego rodzimym kraju powieści sprzedają się na pniu i to w rekordowych nakładach! Kilka lat temu nakręcono film na podstawie tej powieści. [link].

Przyznam, że nie rozumiem, czemu żaden dystrybutor nie podjął się wprowadzenia Norwegian Wood na nasz rynek. Przecież Polacy pokochali tę specyficzną europejsko-japońską prozę. Bo nie wiem jak Wy, ale ja jestem zakochana od pierwszej powieści.

Więcej recenzji na blogu:  http://sprawydomowe.blogspot.com/

5 komentarzy: